Strona główna| O Nas| Skład ekipy| Nasze starty| Forum| Galeria| Artykuły| Kontakt
Jeszcze Polska nie zginęła w Irlandii... Udostępnij
Jak tu nie zanudzić opisując drugi raz to samo miejsce?
Od ostatniej mojej wizyty w hrabstwie Limerick, minął już jakiś czas więc postanowiłem sprawdzić czy poczynili jakieś zmiany. Już wtedy było git także nie spodziewałem się żadnych przykrych niespodzianek.
Słoneczny niedzielny poranek, tak tak – słoneczny, rumak do wozu i wiśta wio!
Ambitny plan ułożony w głowie dnia poprzedniego ma zaraz stać się faktem. Na miejscu składam rower i jadę.




Pierwszy podjazd i już wiem że to nie jest mój dzień. Nogi nie chcą kręcić. Serce wali jak szalone. No ale nie po to tu jestem żeby się oszczędzać. Na szczeście całe otoczenie pomaga mi o tym zapomnieć.
Całego kompleksu po raz drugi opisywac nie będę więc krótko: woda strasznie wypłukała single odkrywając takie ilości kamieni i korzeni że u każdego zjazdowca wywołałoby to okrzyki radości. Niestety dla tych którzy chcą poczuć tak modny ostatnio „flow” tak wesoło już nie jest.



Na szczęście w najlepszym, moim skromnym zdaniem, miejscu tego parku (ok. kilometrowy singiel o dość sporym nachyleniu) właściciele zadbali o nawierzchnię plus dobudowali kilka hopek na których jest na prawdę sporo frajdy.
Jadę, jadę, jadę, słodko płynie czas, a tu na szlaku spotykam coraz więcej ludzi którzy zaczęli jazdę dużo później ode mnie ale wybrali krótsze pętle. Przekrój jest pełen. 9-kilowe ściganty, fule 160/160 i rodziny z kilkuletnimi dziećmi. Nie wiem co trzeba mieć w głowie żeby zabierać w taki teren swoje pociechy(później usłyszałem rozmowę dwóch ojców gdzie jeden informował drugiego, że zrobienie najkrótszej 6km pętli zabrało jego rodzinie 1h i 20min). Skoro prowadzenie roweru przez większość czasu, plus ciągła ucieczka przed nadjeżdżającymi z tyłu rozpędzonymi golinogami to przyjemność to już nic na to nie poradzę...



Spory tłok i nienajlepsze samopoczucie powodują że postanawiam skrócić swoje plany. Kończe niebieską pętle i wracam do auta.
Tutaj zderzam się z krajanem Bruce'a Willisa. Akcent słychać z kilometra. Rozmawiam z nim i dopiero po chwili widzę że gość ma owiniętego pod kolanem t-shirta spod którego strumieniem leje sie krew. Właśnie na tej sekcji z hopkami nie opanował maszyny i „poszedł w las”. Proponuje mu bandaż ale on ze stoickim spokojem dziękuje i odpowiada że jedzie prosto do szpitala na szycie a t-shirta nie chce ruszać w obawie przed jeszcze wiekszym krwotokiem. Siada do auta i odjeżdża. Hard to kill:)
Nie wspomniałem że na parkingu funkcjonuje wypożyczalnia rowerów. Chciałem nawet jakiegos wypróbować ale niestety dysponują tylko twardoogonowymi a takim rowerom mówię stanowcze i zdecydowane... raczej nie..



Dla ciekawskich dane z odbiorników rtv:

trip dst: 43,73km
trip time: 3h 03min
max: 49km/h
average HR: 167u/min
kcal: 4200

Teraz przypomniałem sobie że to była moja trzecia wizyta w tym parku. Wcześniej miałem okazję zrobić najdłuższe kółko (które notabene teraz było zamknięte) z morderczym 7km podjazdem po którym nie chciałem swojego roweru na oczy widzieć.. do dnia następnego..

Na koniec wrzucam filmik autorstwa kolesi ze wspomnianej wcześniej wypożyczalni.
Melomanom, na czas projekcji, zalecam użycie stoperów:)

POZDROWER!!!
tekst & foto: Budyń



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
22.10 - Dębówiec - Rajd
     REGULAMIN
     ZAPISY
   Najnowsze wątki na Forum
   Brak nowych Postów Gogol - Łopuchowo - 25/09/2016
   Brak nowych Postów Gogol - Stęszew 28 sierpnia 2016
   Brak nowych Postów Gogol - Czerwonak 21.08.2016
   Brak nowych Postów Gogol - Suchy Las 7.08
   Brak nowych Postów Gogol - Binguga 10.07
   Wspierają nas:
SPONSORZY


PATRONI MEDIALNI


PARTNERZY
>