Strona g³ówna| O Nas| Sk³ad ekipy| Nasze starty| Forum| Galeria| Artyku³y| Kontakt
Podsumowanie sezonu, czê¶æ II Udostpnij
Nasze starty 20125 maja.
Nie mogê powiedzieæ, ¿e jestem dobrze obje¿d¿ony po górach; szczególnie w terenie. Jednak perspektywa wyjazdu do Z³otego Stoku by³a zbyt kusz±ca. Oczywi¶cie start z ostatniego sektora, ¶redni dystans. Gdzie¶ tam z przodu koledzy Tomek Wachowiak, Micha³ Ossowski i Szymon Bere¼nicki. Przekonujê sam siebie, ¿e jadê g³ównie rekreacyjnie (treningowo znaczy). Tym niemniej, chwilê po starcie za³±cza mi siê tryb ¶cigania, a tu do wyprzedzenia lekko licz±c 300 osób.



Jeszcze na pierwszym podje¼dzie, który ci±gnie siê w nieskoñczono¶æ, mijam Micha³a. Zjazdy to dramat. Tutaj wyprzedza mnie co najmniej 20 osób. Pojawia siê jeszcze problem z siode³kiem. Na szczê¶cie szybko udaje mi siê uzyskaæ pomoc. Wyjazd z lasu na polanê, gdzie droga znów wije siê pod górê i czujê uderzenie gor±ca. Gdzie¶ tam na szczycie s± znowu drzewa, bêdzie ch³odniej. To najwiêksza motywacja. Mijam Szymona, który ma defekt (chyba zerwa³ ³añcuch). Na podje¼dzie
znowu przechodzê o dobre kilkana¶cie pozycji. Doganiam w koñcu Tomka. I znowu zjazdy, usiane kamieniami i korzeniami. Chyba wola³bym ju¿ ca³y czas pod górê, byle w miarê „normaln±” ¶cie¿k±. W dó³ tracê, pod górê nadrabiam, ale ca³y czas jedziemy z Tomkiem blisko siebie. Zosta³y ju¿ tylko zjazdy szerokimi szutrami do mety. Pêdzimy w kilkuosobowej, nieco rozci±gniêtej grupie, co¶ w okolicach 50 km/h. W pewnej chwili widzê, ¿e kto¶ przebiega przez drogê tu¿ przed pierwszym z nas. Po chwili ta sama osoba biegnie z powrotem w poprzek drogi prosto na mnie.
Wciskam „heble” ale trudno skutecznie hamowaæ po szutrze. Próbujê jeszcze skrêciæ ale jest za szybko i za blisko. Uderzenie i katapultujê siê przez kierownicê. Potrzebujê kilku sekund na otrz±¶niêcie siê z szoku. Wracam po rower sprawdzaj±c czy sprawca zdarzenia powa¿nie nie ucierpia³. Za chwilê przestanie dzia³aæ adrenalina i pojawi siê ból, wiêc wsiadam i pokonujê ostatnie kilkaset metrów. Bêd± nowe blizny do kolekcji.

13 maja
Moje pierwsze XC w tym roku. Raczej okazja do poprawy techniki, bo szansa na czo³owe lokaty znikoma. Nie czujê siê w tej dyscyplinie, co nie przeszkadza mi prawie „wepchn±æ w krzaki” klubowego kolegê Radka Jaskulskiego na samym pocz±tku wy¶cigu. Oczywi¶cie niechc±cy. Zreszt± ju¿ kiedy¶ w podobny sposób „zamkn±³em” go podczas XC w Gnie¼nie. Poza tym bez wiêkszych przygód. Pojecha³em na ile by³o mnie wtedy staæ. Dobrze, ¿e nie by³o dubla :)



19 maja
Kryterium szosowe – Poznañ Smochowice. Potê¿ny upa³, przynajmniej jak dla mnie. Nieliczna obsada w moim wy¶cigu (2 kategorie masters). Nie zmienia to faktu, ¿e wiêkszo¶æ zawodników to polska amatorska czo³ówka.
Pierwsza runda po dziurawych uliczkach w stosunkowo spokojnym tempie. Odcinek przed met± to d³uga, szeroka prosta. Jedynie tutaj nawierzchnia jest dobra. Szybko orientujê siê, ¿e niedostatecznie siê rozgrza³em, bo nie mogê z³apaæ tchu. Na pierwszy atak jeszcze udaje mi siê odpowiedzieæ. Doci±gam. Gor±ce powietrze pali mi krtañ. „Trzeba by³o zostaæ dzisiaj w domu” - my¶lê. Drugie mocne szarpniêcie i zostajê z ty³u. Przez chwilê mam kryzys i my¶lê o wycofaniu, ale rywale s± do¶æ blisko. Goniê chyba przez dwie 2-kilometrowe rundy. Udaje siê.



Teraz chwila odpoczynku na kole. Jestem w drugiej grupie. Pierwsza poza zasiêgiem, tym bardziej, ¿e nie ma u nas dobrej wspó³pracy. Punktów ju¿ nie bêdzie, ale wypada powalczyæ na finiszu, nawet je¶li o przys³owiow± marchewkê. Na pocz±tku ostatniej prostej staram siê delikatnie odskoczyæ. Nikt nie reaguje. Rozpoczynam d³ugi finisz. znów spogl±dam do ty³u. Ruszyli. Moja przewaga topnieje, ale linia mety ju¿ blisko. Uda siê. Szkoda, ¿e nie wystarczy nawet na najni¿sze miejsce na podium.



20 maja
Wa¿ny start, bo u siebie. II edycja GP Wielkopolski w maratonach MTB. Pogoda wymarzona, nastroje przed startem wy¶mienite. Nic nie zwiastuje pó¼niejszych problemów.



Muszê przyznaæ, ¿e zgubi³a mnie zbytnia pewno¶æ siebie. Albo ujmuj±c inaczej, z³a taktyka. Na pierwszym podje¼dzie wysforowa³em siê na czo³o, ci±gn±c za sob± ca³y peleton. Liczy³em, ¿e szybko zostanie tylko ma³a grupa z przodu. Chêtnych do jechania w czubie peletonu by³o jednak znacznie wiêcej, przynajmniej w tej fazie zawodów. Z uwagi na konfiguracjê trasy, zaczêli¶my te¿ po kilku kilometrach doganiaæ najs³abszych uczestników z dystansu MEGA. Konieczno¶æ ci±g³ego
wyprzedzania wyeliminowa³a z naszej grupy kolejnych zawodników. Sam te¿ w pewnym momencie siê pogubi³em, ale po krótkiej pogoni by³em z powrotem w czo³ówce. Zosta³o nas mo¿e dziesiêciu. Mniej wiêcej w po³owie dystansu, zacz±³em mieæ problemy z utrzymaniem tempa. Stopniowo traci³em dystans. Zacz±³em siê dekoncentrowaæ i robiæ proste b³êdy, co kosztowa³o mnie kolejne sekundy. Widz±c, ¿e doganiaj± mnie i wyprzedzaj± kolejni zawodnicy, odzyska³em mobilizacjê. Do mety by³o ju¿ blisko. Za blisko ¿eby odrobiæ straty. Miejsce niby niez³e (3 w
kategorii) ale jednak du¿y niedosyt.

26 maja
Suchy Las – wersja szosa. Przed wyjazdem na rozgrzewkê wybucha mi dêtka :D Có¿, lepiej teraz... Sam wy¶cig trochê jakby „pode mnie”. Kilka hopek, jeden nieco d³u¿szy i momentami sztywny podjazd, meta lekko pod górê.



Problem w tym, ¿e przed kresk± wypada siê na du¿ej prêdko¶ci z ostrego zakrêtu, wiêc faktycznie trzeba siê dobrze ustawiæ wcze¶niej, czyli na przedostatniej prostej.



Mo¿na te¿ uciec. Tak w³a¶nie próbowa³em zrobiæ. Nawet kilka razy. Zreszt± nie tylko ja. W koñcu posz³a decyduj±ca ucieczka, ale akurat wtedy by³em „zagotowany” po w³asnej próbie odjazdu. Pozosta³em w zasadniczej grupie, staraj±c siê jechaæ w miarê czujnie. Przed finiszem zrobi³o siê do¶æ nerwowo, postanowi³em nie przepychaæ siê do przodu za wszelk± cenê. Przekroczy³em metê w ¶rodku grupy, ale z poczuciem dobrego wystêpu. Czasem ju¿ tak jest, ¿e wynik nie odzwierciedla dyspozycji dnia.

2 czerwca
Pierwszy w tym roku moment kiedy powoli odechciewa mi siê ¶cigania na szosie. Mia³ to byæ mój najwa¿niejszy start w roku, tj. Mistrzostwa Polski Masters. Nied³ugo przed imprez±, zaczynaj± pojawiaæ siê sprzeczne komunikaty – okazuje siê, ¿e „prawdziwe” MP organizowane s± w pó¼niejszym terminie w innym miejscu. Zamieszanie jest takie, ¿e do koñca nie wiadomo jakiej rangi zawody maj± odbywaæ siê w ¦remie. Na zdobycie mistrza mo¿e nie liczê (chocia¿ nigdy nic nie wiadomo), ale zbieram przecie¿ punkty do Challenge'u. Efekt ca³ej sprawy: w ¦remie odbywaj± siê MP Amatorów a nie Mastersów, dodatkowo w tym samym dniu w Mied¼nie mamy MP w
je¼dzie indywidualnej na czas. Takie rzeczy tylko w Polsce :)



Obsada jak na Mistrzostwa do¶æ skromna. Jest siê jednak z kim ¶cigaæ. Trasa p³aska z przejazdem przez miasto, jest parê hopek. Pierwsza d³uga prosta, mocny, boczny wiatr. Peleton rozci±ga siê i pêka. Staram siê byæ jak najbardziej z przodu. Ogl±dam siê. Bezpo¶rednio za mn± nie ma nikogo. Jadê ostatni w czo³owej grupie, a kolejna traci ju¿ dobre kilkadziesi±t metrów. Zosta³o nas mniej ni¿ dziesiêciu. Jedziemy
daj±c mocne zmiany. Nie wszyscy wytrzymuj± tempo, które podkrêca jeszcze Arkadiusz Garczarek. Kolejna runda, znów przejazd przez miasto. Wspomniany wy¿ej kolega Arek nie zauwa¿a oznaczeñ i jedzie prosto, zamiast skrêciæ na skrzy¿owaniu. Dochodzi o kraksy, która jeszcze uszczupla sk³ad naszej grupy. Ostatnia runda. Jestem pewien, ¿e tak ju¿ dojedziemy do mety i powalczymy na finiszu. Ostatni
podjazd na kilka kilometrów przed kresk±. Nieoczekiwanie dla mnie, atakuje Piotr Patynowski. Akurat schodzi³em ze zmiany i mam problem z doskoczeniem. Staram siê jeszcze goniæ odje¿d¿aj±c± czwórkê, ale przy bocznym, niesprzyjaj±cym wietrze nie dajê rady. Doje¿d¿am na 5 miejscu.

3 czerwca
W nogach czujê jeszcze ponad 100 wy¶cigowych kilometrów z poprzedniego dnia, a wczesnym rankiem jestem ju¿ w drodze do Barlinka na kolejn± edycjê GP u Gogola. A¿ dziw, ¿e Barlinek to jeszcze Wielkopolska :) Powiem w skrócie: trasa bardzo ciekawa i jak na „p³askie” maratony do¶æ techniczna.



Za pó¼no ustawiam siê w sektorze i muszê siê przepychaæ podczas honorowego przejazdu przez miasto. Start ostry wci±¿ z kiepskiej pozycji. Mija chwila zanim doganiam Radka i Darka, którzy... le¿± w kraksie. Dla Darka by³ to szczególnie pechowy start, bo po zderzeniu z Radkiem spotyka go jeszcze...



Lepiej zaczyna mi siê jechaæ dopiero w drugiej po³owie dystansu. Nie wystarcza to jednak na odrobienie strat. Miejsce i tak niez³e – trzeci na podium.

10 czerwca
Aleksandrów £ódzki – chyba jedyny wy¶cig, o którym chcia³bym jak najszybciej zapomnieæ. Sama impreza uchodzi za presti¿ow± i dobrze zorganizowan±. Stawka na starcie, mo¿na by rzec, doborowa. Zapowiada siê ostre ¶ciganie.



Do¶æ czêsto nastêpuj± próby odjazdu. Ja te¿ próbujê. Biorê udzia³ w kilku krótkich ucieczkach. Jednak kto¶ zawsze doci±ga peleton. W koñcu skupiam siê na pilnowaniu, w moim odczuciu, jednych z silniejszych zawodników: Kamila Maja i Daniela Ch±dzyñskiego. Ale to nie oni maj± byæ dzisiaj triumfatorami.



Kilku zawodnikom udaje siê skutecznie oderwaæ. Peleton nie bêdzie walczy³ o najwy¿sze miejsce na podium. Maj±c w g³owie, ¿e wy¶cig jest zaliczany do Pucharu Polski, postanawiam powalczyæ o jak najwiêcej punktów do klasyfikacji. Wiem, ¿e konfiguracja trasy tu¿ przed finiszem sprzyja samotnemu atakowi. Jeste¶my ju¿ w mie¶cie. Ruszam na d³ugi finisz i jako pierwszy z grupy wchodzê w przedostatni
zakrêt. Za moimi plecami ma³a konsternacja. Ulica wiedzie w dó³. Dokrêcam jeszcze i ostatni raz ogl±dam siê do ty³u. Mam kilkana¶cie, mo¿e dwadzie¶cia metrów przewagi. Teraz tylko na skrzy¿owaniu w prawo i kawa³ek pod górê do mety. Sk³adam siê w ostatni zakrêt i... Uderzam w jad±ce z naprzeciwka auto. Co robi samochód jad±cy w kierunku finiszuj±cych kolarzy na ostatnich 100 metrach przed met±? Có¿, wed³ug organizatora wy¶cigu, zgodnie z regulaminem zawodów, ma on prawo tam byæ.
Faktycznie, moja wina. Ca³a sprawa ma jeszcze swój dalszy ci±g, ale sposób jej za³atwienia przez Urz±d Miejski w Aleksandrowie £ódzkim jest zbyt ¿enuj±cy by go tutaj zamieszczaæ. Z Aleksandrowa wyje¿d¿am potrójnie rozczarowany: utrat± du¿ej szansy na dobry wynik sportowy, zniszczeniami w sprzêcie oraz postaw± niektórych osób (powtarzam niektórych) odpowiedzialnych za organizacjê zawodów. Powy¿sze czynniki wp³ywaj± na zmianê planów w tym sezonie – g³ównym celem staje siê
zwyciêstwo w cyklu wielkopolskich maratonów MTB.

Koniec czê¶ci 2.

tekst:Dawid Marosz

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
22.10 - Dêbówiec - Rajd
     REGULAMIN
     ZAPISY
   Najnowsze wtki na Forum
   Brak nowych Postw Gogol - £opuchowo - 25/09/2016
   Brak nowych Postw Gogol - Stêszew 28 sierpnia 2016
   Brak nowych Postw Gogol - Czerwonak 21.08.2016
   Brak nowych Postw Gogol - Suchy Las 7.08
   Brak nowych Postw Gogol - Binguga 10.07
   Wspieraj± nas:
SPONSORZY


PATRONI MEDIALNI


PARTNERZY
>