Knockmealdown Mountains - Ireland part III
Dodane przez budyn dnia 04 czerwiec 2007 18:32:03
Nie, nie.. Nie odzywa³em siê tak d³ugo nie dlatego ¿e nie je¼dzi³em. Co to to nie. Po prostu nie mia³em nigdy aparatu a i jako¶ weny brakowa³o.. Tak poza tym to kurde monotonia mnie tu ogarnia. Ile mo¿na w górach je¼dziæ:)

Dzisiejszy poniedzia³ek zaplanowa³em ciut inaczej. Pierwszy raz rower powêdrowa³ do vana. Jeszcze w zesz³ym roku, 25km od domu „wypatrzy³em” fajne miejsce. Knockmealdown Mountains. Wznosz± siê na oko³o 750m n.p.m. Pierwotnie chcia³em przejechaæ siê po ³añcuchu górskim ze szczytu na szczyt ale wiatr panuj±cy w wy¿szych rejonach skutecznie mnie do tego zniechêci³..
Jednak nie ma tego z³ego co by na dobre nie wysz³o. Dzisiaj ani razu nie poda³em „z buta”.
Sukces jak cholera..hehe.. No ale po kolei..

Pó³ godziny w aucie i jestem na prze³êczy. Otwieram drzwi i … jeszcze raz. Otwieram drzwi..co jest?? Zaciê³y siê? Nie wyjdê z auta?? Nie kurna. Wieje tak ¿e te wielkie drzwi ani drgn±. Strzeli³em se zastrzyk z efedryny ( mam jeszcze dwa na sprzeda¿, jakby co to dzwoñcie 0-700 itd.) i jestem na zewn±trz. Szybko zarzucam kurteczke, objuczam siê plecaczkiem, klik prawa nó¿ka, klik lewa nó¿ka i ju¿ duszê. Tej, chyba czê¶ciej bêdê bra³ vana. Dwa naduszenia i ju¿ mam z górki..hehe.. Jakby tego by³o ma³o to ten zjazd zdaje siê nie mieæ koñca. My¶le se fajnie, ale do vana jako¶ trza wróciæ. Dobra, póki co ³apiê muchy w zêby i dokrêcam ile wlezie. Okaza³o siê ¿e „lecia³em w dó³” 5,5km. Dla fanów Kubicy podaje mój max: 55,4km/h. Czyli na drugim zakrêcie w Bahrajnie bym go cykn±³..hehe..
Zejd¼my na ziemiê. Pogoda super. Ciep³o. Tylko ten wiatr w …. kopany. Mozolnie krêcê z siode³ka ( notabene to na tym biku siê inaczej nie da ) i powoli pne siê w górê. Krajobraz urozmaicaj± mi le¶ne po³acie, zielone wzgórza, p³yn±ce wartko strumyki. Przez chwilê chyba nawet widzia³em Froda jak d¼wiga³ pier¶cieñ ale pewien nie jestem. Zamiast hobbitów setki owiec dooko³a. Upaækane niebiesk± lub czerwon± farb±. W jakim celu? Mnie nie pytajcie. Nie mam pojêcia. Pod koniec mojej eskapady zahaczy³em o bardzo malowniczo po³o¿one jeziorko (The Vee). Jako¶ tak fajnie os³oniête od wiatru wiêc postanowi³em na chwilê „wyci±gn±æ tam kopyta”.

Podsumowanie:
Rower dzia³a. Powiem nawet ¿e coraz bardziej go doceniam i szanujê:)
Buk³ak dzia³a, nie przecieka.
Gatki mnie nie cisn±.
¯yæ nie umieraæ.

Jedyny problem to bloki od ubijaków ju¿ siê ciutkê wyrobi³y. Muszê pomy¶leæ o nowych..

Pozdrawiam GKKG i za³±czam parê fotek z dzisiejszego wypadu.

Czymta siê ciep³o!


SHIRE



K±piele b³otne



Budka z piwem



Gleba??



Wody odesz³y..



Wiosna? Lato?



Lookin' for a ring..