Szklarska Porêba 2007
Dodane przez thomson dnia 05 wrzesie 2007 10:19:33
  Gor±ce pozdro dla wszystkich klubowiczów.
Z niewielkim opó¼nieniem, przesy³am kilka fotek z naszego wypadu do Szklarskiej Porêby.

  Po krótkich przygotowaniach skromna ekipa GKKG w sk³adzie Bzyk wraz z ¿on±, Piciu oraz sympatyk GKKG z Jarocina – Piotr Pawlak, postanowi³a odwiedziæ stare dobre Karkonosze.
  Na wstêpie wielkie podziêkowania dla Thomsona, bez którego wypad by³by niemo¿liwy, poniewa¿ to dziêki niemu mieli¶my jak zamocowaæ nasze rowerki do samochodu.
  W drogê ruszyli¶my we czwartek oko³o godziny 10:00, po drodze zapakowali¶my kolegê z Jarocina i po kilku godzinkach jazdy zobaczyli¶my dobrze nam ju¿ znane sylwetki karkonoskich szczytów.


  ¯eby nie traciæ czasu, zaraz po wyrzuceniu baga¿y z auta, postanowili¶my ochrzciæ naszego kolegê, Piotra, dla którego by³a to pierwsza wizyta z rowerkiem w górach. Na rozgrzewkê postanowili¶my wjechaæ do schroniska „Pod £abskim Szczytem” . Dwie godzinki z ma³ym hakiem, litry wylanego potu i uda³o siê, wspiêli¶my siê pod same schronisko.

  Nie muszê chyba nikomu pisaæ, ze droga powrotna by³a znacznie przyjemniejsza i trwa³a du¿o , du¿o krócej :) Jednym s³owem: ko³o 50km/h, rozgrzane do czerwono¶ci tarcze hamulcowe oraz sw±d palonej gumy z klocków , i po niespe³na kilkunastu minutach byli¶my na dole. Kto nie zje¿d¿a³ – gor±co zachêcam.
  Nastêpnego dnia, z samego rana mieli¶my bardziej ambitny cel – Prze³êcz Karkonoska i jak¿e morderczy podjazd. Z pensjonatu wyjechali¶my ko³o 9 rano. Wierz±c w zapewnienia Picia, który ju¿ kiedy¶ podjecha³ na Prze³êcz, zak³adali¶my ze trafimy bez problemów do miejscowo¶ci Przesieka, sk±d rozpoczyna siê wspinaczka. Niestety orientacja w terenie albo s³aba pamiêæ Picia sprawi³y, ¿e do Przesieki dotarli¶my po ma³ym b³±dzeniu :) I zaczê³o siê. Ponad 7 km. podjazdu. Najpierw serpentynami przez Przesiekê, potem le¶n± drog±. Po 3 kilometrach dotarli¶my do parkingu, z którego rozpoczyna³a siê najtrudniejsza czê¶æ podjazdu – 4 km. asfaltowej drogi o nachyleniu stoku narciarskiego. Momentami ciê¿ko by³oby i¶æ a co dopiero jechaæ. Z mozo³em mijali¶my napisy na asfalcie odliczaj±ce kilometry do koñca podjazdu. Wydawa³o siê ¿e ka¿dy kilometr jest co najmniej 10 razy d³u¿szy. Otuchy dodawa³y czasami ¶mieszne teksty napisane farb± na asfalcie, w stylu: „ trzymaj siê, zawsze mo¿e byæ gorzej” albo „ pozdro dla Czarka Zamany” swoj± drog± ciekawe czy kiedy¶ podjecha³ pod tê piekieln± górê.

  Po krwawej walce z podjazdem i piek±cymi miê¶niami dotarli¶my na szczyt prze³êczy. Po pami±tkowych fotkach i przebraniu siê w ciep³a ciuchy, do przesieki dotarli¶my w kwadrans :) Znowu przypomnia³em sobie jak ¶mierdzi pal±ca siê guma na klockach, a w pamiêci utkwi³ mi okrzyk Picia, który wyprzedzaj±c mnie krzycza³ ¿e siê pali :) W po³owie zjazdu krótka przerwa ¿eby oceniæ zniszczenia i sprawdziæ czy mamy jeszcze czym hamowaæ i wiksa w dó³. Tym razem licznik pokaza³ ponad 65km/h (o czym oczywi¶cie nie wie moja ¿ona ;) )
  Ostatni dzieñ po¶wiêcili¶my na Harrahov i mamuci± skocznie. Niestety Piciu nabawi³ siê jakiej¶ kontuzji, wiêc do naszych po³udniowych s±siadów pojechali¶my we dwójkê znaczy ja i Piotr P.
  Na szczyt góry na której jest skocznia wjechali¶my wyci±giem, ¿eby oszczêdziæ sobie czasu i zlitowaæ siê nad miê¶niami p³acz±cymi jeszcze po Prze³êczy Karkonoskiej :) Sam zjazd równie¿ nie nale¿a³ do ekstra udanych – Czesi upodobali sobie pikniki na drogach zjazdowych wiêc trzeba by³o hamowaæ, ale có¿ – wej¶cie i zajêcia miejsca Adama Ma³ysza na rozbiegu Harrahowskiego mamuta zawsze robi wra¿enie – mimo ¿e by³em tam ju¿ cztery razy.

  W drodze powrotnej ma³y wy¶cig pod górkê do przej¶cia w Jakuszycach a potem ju¿ tylko rozkosz jazdy w dó³ po serpentynach do samej Szklarskiej Porêby.
  Na zakoñczenie rozrywka nierowerowa ale równie ekscytuj±ca – park linowy w Szklarskiej – gor±co polecam.

  Podsumowuj±c, wyjazd krótki ale bardzo udany. S³owa uznania dla mojej ¿ony, która dzielnie znosi³a nasze wyjazdy czekaj±c cierpliwie w Szklarskiej Porêbie no i dla Piotra Pawlaka – wymiata³ jak ma³y motorek :) mo¿e na podjazdach trochê traci³ moc i siê krztusi³ ale có¿ …
  Przypomnieli¶my sobie wypad sprzed czterech lat kiedy to wspólnie z Prezesem, Szaf±, Matim, Thomsonem i Panem Piotrem Góralczykiem ¶migali¶my po górskich ¶cie¿kach. Swoj± drog± trzeba by kiedy¶ powtórzyæ taki wypad wiêksz± paczk± :)

Wiêcej zdjêæ w Galerii.
autor: Bzyk