Spindleruv Mlyn DH
Dodane przez thomson dnia 18 lipiec 2008 22:00:43
Po rozgrzewce w My¶lenicach przyszed³ czas na wiêksz± górê, d³u¿sz± i trudniejsz± trasê - Spindleruv Mlyn za nasz± po³udniow± granic±. Plan jak zwykle by³ ambitny i chêtnych by³o wielu - Ma³y, Skrzat, Hubson i ja. Z przyczyn "logistycznych" oddzieli³em siê od ekipy i do Spindla pojecha³em ju¿ w pi±tek rano z kolesiami z Poznania. Jak siê pó¼niej okaza³o by³ to strza³ w 10 bo gnie¼nieñska ekipa wcale nie wyruszy³a. Podobno przestraszyli siê prognozy pogody... no comments.
W pi±tek w Spindlu pogoda by³a przepiêkna, pó¼niej by³o troche gorzej, ale nie tak ¿eby zniechêca³o nas do jazdy.


W Czechach nie tylko pogoda zachêca - zaczynaj±c od ¶wietnie przygotowanej i ota¶mowanej trasy, wyci±gu przystosowanego do rowerów, niewygórowanych cen przez darmow± toalete czy w±¿ z wod±, a¿ do u¶miechniêtej kierowniczki pensjonatu wskazuj±cej nam specjalne, zamykane pomieszczenie na rowery. Niby proste, przyziemne sprawy, ale niestety w Polsce praktycznie niespotykane...szkoda. Wszystko to sprawia, ¿e chce siê tam przyje¿d¿aæ. Codziennie na trasie by³o ok. 20-30 bikerów z czego przynajmniej 90% to Polacy. Trudno siê dziwiæ skoro np. w Szczyrku deski z gwo¼dziami czy stalowe linki rozwieszone na wysoko¶ci g³owy to ju¿ normalka....ehhh Polska...


Wracaj±c do trasy - chocia¿ od trzech lat jej przebieg praktycznie siê nie zmieni³ to nadal potrafi przysporzyæ wiele trudno¶ci i daæ mnóstwo frajdy. Oko³o 3,5 km baaardzo kamienistej trasy jest dla mnie nadal sporym wyzwaniem kondycyjnym, wiêc i tym razem konieczne by³y przystanki podczas zjazdu. Cieszy mnie jednak fakt, ¿e dwie trudne sekcje z korzeniami, które w zesz³ym roku czêsto omija³em, tym razem nie sprawia³y mi ju¿ takich trudno¶ci.


W sobotê wybrali¶my siê na spacer nad zaporê, która znajduje siê w rzeczywisto¶ci du¿o dalej od centrum ni¿ nam siê wydawa³o. Piêknie utrzymana robi wra¿enie, chocia¿ widzia³em wiêksze ;P
Popo³udnie to ju¿ ostra jazda w towarzystwie lekkiej m¿awki, która sprawia³a, ¿e kamienie i korzenie stawa³y siê jeszcze bardziej niebezpieczne. Mia³em okazje przekonaæ siê o tym na w³asnej skórze. Na szczê¶cie kask i zbroja zda³y egzamin i wiêkszych obra¿eñ nie by³o. Na ostatni zjazd tego dnia wybrali¶my zupe³nie now± dla nas trasê, któr± miejscowi nazywali "widokow±" i która mia³a szutrow± drog± prowadziæ ca³y czas w dó³. Albo Czesi maj± jakie¶ inne pojêcie drogi w dó³, albo to my gdzie¶ zab³±dzili¶my bo zamiast przyjemnego zjazdu na koniec dnia zafundowali¶my sobie 1,5 h pchania rowerów i zjazd jakim¶ durnym asfaltem..grrrr.


W niedziele pada³o troche mocniej, ale czuj±c ju¿ nieuchronny powrót do rzeczywisto¶ci, postanowili¶my nie odpuszczaæ i kolejny raz zakupiæ ca³odzienne karnety na wyci±g. W sumie, o ile dobrze pamiêtam, zjechali¶my po 17 razy. Wiêkszych strat w ludziach nie by³o, w sprzêcie opórcz dêtek i haka przerzutki te¿ nie. Ca³y wypad ogólnie bardzo udany. Kto nie by³ niech ¿a³uje. Spindel nadal pozostaje moj± ulubion± miejscówk± i na pewno jeszcze tam zawitam !
Wiêcej fotek na www.thomson.xt.pl (tych z jazdy jak zwykle niewiele).