Spindlerowy Mlyn - prawdziwe DH
Dodane przez thomson dnia 10 wrzesień 2007 22:26:24
Wczesnojesienny wypad do Spindlerowego Mlyna jest już tradycją. W zeszłym roku pojeździliśmy tam niewiele gdyż razem z nami w Karkonosze zawitał deszcz. Tym razem prognozy również nie były optymistyczne, ale postanowiliśmy zaryzykować. Trzyosobową ekipą wyruszyliśmy na południe, aby pozjeżdżać na słynnej już trasie w "Spindlu" ...
Rozszerzona zawartość newsa
Wczesnojesienny wypad do Spindlerowego Mlyna jest już tradycją. W zeszłym roku pojeździliśmy tam niewiele gdyż razem z nami w Karkonosze zawitał deszcz. Tym razem prognozy również nie były optymistyczne, ale postanowiliśmy zaryzykować. Trzyosobową ekipą (Mały, Hubson i ja) wyruszyliśmy na południe, aby pozjeżdżać na słynnej już trasie w "Spindlu" ...

Trasa ta ma kategorie E1 co oznacza, że mogą być na niej rozgrywane zawody najwyższej rangi. Okazało się, że przeszła mały lifting od czasu naszej ostatniej wizyty. Już po pierwszym zjeździe zgodnie stwierdziliśmy, że zmiany są na + . Również po pierwszym zjeździe odezwały się braki w naszym przygotowaniu kondycyjnym. Jeżeli ktoś uważa, że jadąc rowerem "z górki" nie można się spocić to zapraszamy do Spindla ;) Pogody nie można było nazwać idealną, ale bywało gorzej. Było raczej zimno, szczególnie na wyciągu. Szczyt spowity był w chmurach, a temperatura nie przekraczała tam 5 stopni. Na trasie było mokro, miejscami błota było sporo, ale ku naszemu zdziwieniu nie odczuliśmy znaczącego braku przyczepności. Jeździło się super, w moim odczuciu błotko jeszcze bardziej podniosło atrakcyjność trasy. To był prawdziwy downhill.
Nie obyło się bez małych poślizgów, ale większych strat nie było. Oczywiście oprócz totalnie ubłoconych ciuchów, które niekoniecznie odzyskają swój dawny wygląd. Patrz foto ;)

W sumie udało nam się zjechać 7 razy. Na więcej zabrakło czasu i sił. Pewne jest, że do Spindla jeszcze wrócimy, mam nadzieję, że nie raz bo na chwilę obecną to moja ulubiona trasa.

Fotek na trasie jak zwykle nie miał kto robić. Kilka zrobionych już po jeździe możecie zobaczyć tutaj.

autor: thomson