Skandia Maraton Gdańsk
Dodane przez thomson dnia 22 lipiec 2009 22:24:32
Czas na wspomnienia.
Po dłuższej przerwie w relacjonowaniu naszych wypraw z rowerami po całym kraju wracamy z garścią wiadomości starszych i nowszych.
A więc dawno już temu bo 7 czerwca trafiliśmy na zawody z serii Skandia Maraton w Gdańsku... (...czytaj więcej)
Rozszerzona zawartość newsa
Czas na wspomnienia.
Po dłuższej przerwie w relacjonowaniu naszych wypraw z rowerami po całym kraju wracamy z garścią wiadomości starszych i nowszych.


A więc dawno już temu bo 7 czerwca trafiliśmy na zawody z serii Skandia Maraton w Gdańsku. Oczywiście dotarliśmy na miejsce już dzień przed i zameldowaliśmy się w schronisku w samym centrum i każdy z nas znalazł swój sposób na odprężenie się przed ciężkimi zawodami. Część ekipy postanowiła wypoczywać biernie, a nasza mała dwuosobowa grupa prawie inżynierów udała się zwiedzać miasto i chłonąć spokój starych murów.

Gdy rano spojrzeliśmy za okna okazało się, że ten spokój bardzo się nam przyda, bo w nocy nad Trójmiastem przeszła ulewa i zapowiadała się bardzo błotna jazda, a duża część z nas przygotowała opony semi slick na suche warunki i nie zabrali nic na zmianę, więc spokój był jak najbardziej wskazany.
Gdy udaliśmy się na start nasze obawy potwierdzali wszyscy wokół i każdy szykował się do szalonej jazdy. Gdy ruszyliśmy z początku wszystko zapowiadało, że nie będzie tak źle, ale była to złudna nadzieja, bo gdy tylko skończył się pierwszy bardzo długi asfaltowo-szutrowy podjazd, wkroczyliśmy w krainę błotem płynącą, gdzie jego najdziwniejsze postaci, starały się na zmianę zalepić nasze koła, albo kierowały rowery w sobie tylko znanym kierunku, a gdy po przejechaniu, w zależności od wybranego dystansu, 55 lub 75 km docieraliśmy do mety wyglądaliśmy jak błotne istoty, oblepieni dokładnie mazią na całym ciele.
Oczywiście nie obyło się bez wypadków po drodze i każdy z nas walczył o przeżycie tego maratonu, a dopiero potem o dobre miejsce na mecie.
No i jak zwykle najlepiej walka ta poszła naszemu liderowi Miśkowi, którego znów oklaskiwaliśmy na podium, na najniższym jego stopniu.

A reszta pojechała zgodnie ze swoimi możliwościami, co znów dało nam wysokie 5 miejsce w klasyfikacji drużynowej.

A oto wyniki całej drużyny:

Dystans Medio:
Michał Putz - 3 miejsce - czas 1:52:52
Piotr Putz - 58 open, 29 w kategorii - czas 2:17:08

Dystans Grand Fondo:
Patryk Franc - 19 open, 12 w kategorii - czas 3:13:11
Łukasz Putz - 27 open, 15 w kategorii - czas 3:18:30
Tomasz Wachowiak - 72 open, 10 w kategorii - czas 3:47:59

autor: Cup