[maraton] Skandia Maraton LangTeam 2011 - Nałęczów
Dodane przez thomson dnia 11 czerwiec 2011 21:53:50
Co prawda od edycji Skandia Maraton Lang Team w Nałęczowie minęło już sporo czasu ale nie można tego startu pominąć milczeniem. Do Nałęczowa jechaliśmy pełni obaw ponieważ prognoza pogody zapowiadała ulewy i huragany. Każdy kto zna trasę tego maratonu wie, że po deszczu robi się tam bardzo ślisko na odcinkach trasy pokrytych bardzo drobnym piaskiem. Brak deszczu natomiast oznacza jazdę w obłokach kurzu... (Czytaj więcej)
Rozszerzona zawartość newsa
Co prawda od edycji Skandia Maraton Lang Team w Nałęczowie minęło już sporo czasu ale nie można tego startu pominąć milczeniem. Do Nałęczowa jechaliśmy pełni obaw ponieważ prognoza pogody zapowiadała ulewy i huragany. Każdy kto zna trasę tego maratonu wie, że po deszczu robi się tam bardzo ślisko na odcinkach trasy pokrytych bardzo drobnym piaskiem. Brak deszczu natomiast oznacza jazdę w obłokach kurzu.

Nasz skład nieco okrojony w porównaniu z Krakowem ale i tak nieźle: Andrzej, Darek, Janusz, Robert, Tomek i ja. Wieczór przed startem upłynął w atmosferze gorączkowych prób naprawy nie do końca sprawnego sprzętu, które przyjmując optymistyczny wariant zakończyły się dość umiarkowanym sukcesem. Poranek rozwiał nasze obawy dotyczące pogody. Trochę ciemnych chmur ale to wszystko, żadnego deszczu.
Teraz kilka słów o samym wyścigu z mojej perspektywy. Start po trawie z drugiego sektora nie należał do najłatwiejszych. Czołówka od początku nadała bardzo mocne tempo i mimo wyprzedzenia kilkudziesięciu zawodników na pierwszych kilkuset metrach, nie udało mi się dojść do czuba. Pozostało więc jechać w grupie, która z początku zmieniła się nawet w spory peleton, ale na kolejnych podjazdach stopniowo „topniała”. Na podjazdach jechało mi się bardzo dobrze, gorzej na płaskich wyboistych odcinkach. Nie obyło się bez małych „przygód”. Najgorszą był upadek na zjeździe, w wyniku którego niewielkiemu pęknięciu uległa obręcz tylnego koła. Ostatnie kilometry pokonałem na sporym zmęczeniu ale wjeżdżając na metę stwierdziłem, że zostawiłem sobie jeszcze spore rezerwy. Ale kto nie zna tego uczucia, że można było pojechać lepiej (szczególnie dzień po wyścigu). Ostatecznie miejsce w pierwszej 10 w kategorii, czyli nieźle.
Najbardziej jednak cieszy dobre miejsce Andrzeja i wyraźnie widoczna poprawa formy. Nie można też nie zauważyć 4 miejsca Janusza, który prędzej czy później stanie pewnie na podium jednej z edycji Skandii. Równa jazda pozostałych naszych zawodników pozwala sądzić, że uda się im wywalczyć dobre miejsca w klasyfikacji generalnej.

tekst: Dawid Marosz

Poniżej aktualne tabele wyników:

Wyniki GKKG z NAŁĘCZOWA:

Dystans MEDIO :
- FIGAJ Andrzej - 8/215 Open; 5/53 M-2
- MAROSZ Dawid - 35/215 Open; 8/73 M-3

Dystans MINI :
- WACHOWIAK Tomasz - 35/308 Open; 33/60 M-2
- KNAST Robert - 64/308 Open; 15/73 M-3
- KARPIŃSKI Janusz - 117/308 Open; 4/9 M-6
- ŁUKASIEWICZ Dariusz - 123/308 Open; 21/48 M-4

KLASYFIKACJA GENERALNA
Skandia Maraton LangTeam 2011 (po trzech edycjach) :


Dystans MEDIO kategoria M-2 :
5. FIGAJ Andrzej - 1986
63. WASZAK Michał - 1991
118. OSSOWSKI Michał - 1985
Dystans MEDIO kategoria M-3 :
16. MAROSZ Dawid - 1980
Dystans MINI kategoria K-2 :
25. - CABANEK Paulina - 1990
Dystans MINI kategoria M-2 :
5. WACHOWIAK Tomasz - 1992
Dystans MINI kategoria M-3 :
8. KNAST Robert - 1974
94. LISIECKI Artur - 1974
Dystans MINI kategoria M-4 :
10. ŁUKASIEWICZ Dariusz - 1963
63. MAKOWSKI Marek - 1969
Dystans MINI kategoria M-6 :
4. KARPIŃSKI Janusz - 1950