Hermanów - fotorelacja by thomson
Dodane przez thomson dnia 22 sierpień 2011 00:32:13

Hermanów - fotorelacja by thomson



Rozszerzona zawartość newsa



1. Hermanów przywitał nas piękną pogodą. Miasteczko zawodów robiło wrażenie. Na pierwszy rzut oka wszytko było zorganizowane perfekcyjnie. Na zdjęciu: Lisek szykuje sprzęt do startu.





2. GKKG wystawiło ośmioosobową reprezentację. Całkiem nieźle. Chłopaki byli oczywiście zbyt podjarani przed startem żeby ustawić się wszyscy razem do grupowego zdjęcia, którego ciągle nam brakuje. Na zdjęciu: czterech wspaniałych, którzy zmieścili się w kadrze.





3. Andrzej jak na lidera przystało zajął miejsce w pierwszej linii by ścigać się z najlepszymi. Na zdjęciu: tuż przed startem, Andrzej rozmawia z Sylwestrem Swatem.





4. Start początkowo zaplanowany był na 10:30, ale został przesunięty na 11:00. Jak się później okazało nikt nie poinformował o tym ekipy obsługującej rozjazd dystansów, co spowodowało, że wjazd na GIGĘ został zamknięty o pół godziny za wcześnie. Na zdjęciu: Artur i Michał ruszają na trasę.





5. Gdy wszystkie "stare konie" już wystartowały, do rywalizacji przystąpiło młodsze pokolenie. Zapał i wola walki tych dzieciaków były niesamowite. Na zdjęciu: jeden z uczestników wyścigu dla najmłodszych.





6. Koń jaki jest każdy widzi, a jak nie widzi to niech jedzie do folwarku w Hermanowie i zobaczy. Przy okazji niech zobaczy strusie, lamy, owce, papugi i inne stworzenia. Na zdjęciu: struś pędziwiatr, generalnie niezbyt grzeczny, ale pozowanie do zdjęć mu pasowało.





7. Strusie, trawa, słońce, piw... znaczy soczek, a tu maraton przecież jedzie. Zanim zdążyliśmy się zorientować pierwsi zawodnicy z Mini zalogowali się na mecie. Na zdjęciu: Marek jako pierwszy z naszych dotarł do mety, a przy tym niewiele brakowało do pudła! ps. podobieństwo do poprzedniego zdjęcia zupełnie przypadkowe.





8. Jemu nie zabrakło. Najstarszy w ekipie pokazał jak to się robi - 3.miejsce w kat. M6. Na zdjęciu: Janusz tuż po przejechaniu linii mety.





9. Okolice folwarku w Hermanowie są naprawdę urokliwe. Stawy, pola, łąki - świetne tereny do rekreacji na rowerze, ale pościgać się też można. Na zdjęciu: nasz znajomy - Radek Lonka jedzie po zwycięstwo w kategorii M3, w open był czwarty.





10. GKKG depcze po piętach najlepszym. Tuż za Radkiem na metę wpadł nasz człowiek Andrzej Figaj. Na zdjęciu: Andrzej ciśnie do mety. Ostatecznie zajął bardzo dobre trzecie miejsce w M2.





11. A mówią, że palenie szkodzi! Artur systematycznie poprawia formę i mimo 5kg nadwagi w rowerze dzielnie goni czołówkę. Na zdjęciu: Lisek odpiera atak na 500m przed metą. Dojechał 14-ty w M3.





12. Rudy o dziwo jechał Megę, ale i tak sklasyfikowali go na Mini. Po protestach wylądował na 30. miejscu open. Na zdjęciu: Rudy z daleka rozgląda się za Mariolą.





13. Kolejny wojownik. Też coś tam pomylił czy zepsuł, ale dojechał. Na zdjęciu: Michał jedzie po 23. miejsce w M2.





14. Jadą przez łąkę, słońce pali, pot się leje... ze mnie, ale dla takich zdjęć warto było tam spędzić ponad godzinę. Na zdjęciu: jakiś ktoś ze środka stawki.





15. Skoro już targałem ze sobą plecak obiektywów to trzeba było je lepiej lub gorzej ale wykorzystać. No to strzelałem. Duuużo strzelałem. Teraz potrzebuję duuużo czasu żeby zrobić z tego jakąś sensowną galerię. Na zdjęciu: zawodnik z Giga na wjeździe do folwarku. Fish Eye!





16. Po zawodach dekoracje, a w tak zwanym międzyczasie tak zwany show. Herba skakał po stołkach i rzucał w tłum koszulki z logiem Rometa. Nic nowego nie pokazał, ale całość miała całkiem niezłą oprawę. Na zdjęciu: Krystian Herba przed skokiem nad ochotniczką.





17. Show się skończył, a do losowania nagród daleko. Na zdjęciu: ekipa uskutecznia rozmowy w tłoku przy napojach różnej maści. "Śmichy chichy" i opowieści dziwnej treści.





18. No to po zawodach. Wracamy do domu. Przyjemny dzień w przyjemnym towarzystwie się kończy. Oby więcej takich. Na zdjęciu: Rudy szofer woził nas Oktawką. Ja robiłem zdjęcia. Nie pytajcie kiedy i gdzie wrzucę resztę bo tego nie wiem. Tymczasem borem, lasem.



foto/tekst: Tomasz Góralczyk