Wycieczka "O jeden most za daleko" - czyli 3 ciekawe mosty kolejowe.
Dodane przez thomson dnia 22 wrzesień 2011 00:14:18
Jak wiecie od dłuższego czasu przestało mnie bawić jeżdżenie tylko dla kilometrów i wyśrubowanych rekordów ze spuszczoną głową i ze wzrokiem zapatrzonym w kręcące się korby - wydawało mi się to bez celu tym bardziej że jeżdżę dla siebie a nie dla ścigania. Postanowiłem połączyć jeżdżenie z poszukiwaniem ciekawych miejsc i chęcią zobaczenia czegoś co za chwile może przestać istnieć (np. wieża w Dusznie) i od czasu do czasu udaje mi się wyrwać na taki wypad. Pewnie takim zainteresowaniem zaraziłem się od Ojca - kto zna mojego Tatę to na pewno wie o co chodzi. Właśnie ostatnio podpowiedział mi pomysł na dzisiejszą wyprawę... [Czytaj więcej]
Rozszerzona zawartość newsa
Jak wiecie od dłuższego czasu przestało mnie bawić jeżdżenie tylko dla kilometrów i wyśrubowanych rekordów ze spuszczoną głową i ze wzrokiem zapatrzonym w kręcące się korby - wydawało mi się to bez celu tym bardziej że jeżdżę dla siebie a nie dla ścigania.
Postanowiłem połączyć jeżdżenie z poszukiwaniem ciekawych miejsc i chęcią zobaczenia czegoś co za chwile może przestać istnieć (np. wieża w Dusznie) i od czasu do czasu udaje mi się wyrwać na taki wypad.
Pewnie takim zainteresowaniem zaraziłem się od Ojca - kto zna mojego Tatę to na pewno wie o co chodzi. Właśnie ostatnio podpowiedział mi pomysł na dzisiejszą wyprawę.




W najbliższych okolicach Gniezna chyba już wszystko znam i widziałem ( mam taką nadzieję, no i ile razy można się kręcić w kółko po tym samym) a tak naprawdę nie trzeba nigdzie daleko wyjeżdżać aby odkryć nowe ciekawe miejsca.
Pobudka o 6.30 szybkie śniadanie i w trójkę - my dwaj oraz kolega z pracy Roman - jedziemy na stację PKP i obieramy kurs pociągiem do Mogilna. Niedaleko więc i koszt niewielki. Wysiadamy w Mogilnie, jedziemy przez miasto i odrestaurowany park - jesteśmy zachwyceni czystością i ścieżkami rowerowymi.
Przed nami do poznania nowe tereny i oczywiście obrany cel wyprawy czyli "3 mosty" na nieczynnych dwóch liniach kolejowych o bardzo dziwnej i niespotykanej konstrukcji jak na nizinne tereny ( takie konstrukcje widuje się w górach), a tereny jak się okazało wcale nie należą do płaskich. Okolice pomiędzy Mogilnem i Trzemesznem to najbardziej "górzysty" teren w naszym rejonie.





Pierwszy most napotykamy już w Żabnie na południe od Mogilna na trasie do Orchowa, gdzie dziwnie tory się kończą. Była to niemiecka inwestycja, która została przerwana przez wybuch I wojny. Celem tej linii było przemieszczanie wojsk wzdłuż ówczesnej granicy prusko - rosyjskiej. Po krótkim zwiedzaniu i sesji zdjęciowej jedziemy dalej w stronę Żabienka, Goryszewa i docieramy do Kunowa, kolejnego celu naszej wycieczki.







Tutaj most trochę dziwny bo "odwrócony" na nieczynnej linii Mogilno - Strzelno - Kruszwica nad rynnowym Jeziorem Bronisławskim.
Najpierw dotarliśmy do niego od dołu. Most robi ogromne wrażenie i człowiek się zastanawia jak on może tak "sobie wisieć".
Tutaj robimy mały odpoczynek oraz kilka zdjęć i jednogłośnie podjęliśmy decyzje że szukamy drogi aby obejrzeć most z góry. Po dłuższym błądzeniu udało się :). Docieramy na górę i jesteśmy w szoku co do konstrukcji samego mostu oraz widoków na jezioro i okolice. Na szynach widnieją daty 1943, ale sam most jest znacznie starszy.



Zachwyceni wracamy z powrotem, przecinamy drogę krajową nr 15 i jedziemy w stronę Gębic gdzie trafiamy na odpust św. Mateusza:) oglądamy z zewnątrz gotycki kościół pw. św. Mateusza z XV wieku, posilamy się co nieco i jedziemy dalej kierując się na Marcinkowo oraz Kątno gdzie czeka na nas kolejny most.







Most znajduje się na tej samej linii kolejowej co most w Żabnie, ale tym razem jest on przerzucony nie nad jeziorem, a doliną Zachodniej Noteci.
Widzimy go z szosy ale każdy ma w myślach że trzeba na niego wjechać - znów szukamy drogi? Znajdujemy jakiś dojazd do pól.
Dalej do torów, przeprawiamy się przez świeżo zaorane pole i jesteśmy już na właściwym "torze" - jedziemy na most:). Dojeżdżamy i po raz kolejny jesteśmy zaskoczeni tym razem już nie konstrukcją bo tą znamy z Kunowa - choć też daje do myślenia, ale najbardziej zaskakuje nas wysokość mostu nad doliną rzeki. Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że było to ponad 10 metrów od lustra wody. Będąc na moście niestety nie udaje nam się po nim przejechać czy też przejść nie ma już desek i częściowo barierek są tylko same szyny. Oczywiście kusi nas zejście w dół tym razem szukamy drogi z mostu, a nie na most - znajdujemy strome zejście przy jednym z przyczółków, schodzimy i okazuje się że na dole jest super miejsce na biwak, są ławki, można zrobić ognisko i rozbić namiot jak się później okazało jest tam dojście od Gębic, ale trochę inaczej jak my dotarliśmy w to miejsce.







Po kolejnym odpoczynku, zdjęciach i podziwianiu budowli i widoków kierujemy się w stronę Kamieńca mając przez większość drogi (prawie 6km) po swojej lewej stronie na wyciągnięcie ręki chyba jedno z najpiękniejszych rynnowych jezior w naszym powiecie - Jezioro Kamienieckie. Później już prosta droga na Szydłowo, Trzemżal, Zieleń gdzie po drodze trafiamy na dopiero co ustawioną elektrownie wiatrową o wysokości 100m i 1,5 MW mocy oraz spektakularny dźwig "herkules". Robimy zdjęcie i jedziemy na Trzemeszno, Miaty, docieramy do znajomych terenów Krzyżówki i dalej już tylko prosto przez Lubochnię i Wierzbiczany do Gniezna.



Niedziela nam się udała - przejechaliśmy 68 km, widzieliśmy coś ciekawego coś co zbudował człowiek ponad sto lat temu własnymi rękoma – bo wszystkie mosty były ręcznie nitowane, przyczółki wykonane z kamienia, gdzie teraz nie spotyka się takich rozwiązań technicznych.
Jeśli ktoś nie chce tylko kręcić kilometry to polecam wybrać się wcale nie tak daleko od Gniezna – naprawdę warto! zobaczyć miejsca dawne zapomniane i wydaję się, że już nikomu niepotrzebne.

Odkrywać nieznane.

p.s. Jeśli ktoś chciałby się wybrać na „3 mosty” posiadam ślad GPS – szlak przetarty bo momentami ciężko trafić do celu.

Tekst i Foto: Mateusz Góralczyk „Matii”