[Przełaj] TKKF Poznań IV Memoriał Marka i Zbyszka
Dodane przez thomson dnia 28 luty 2012 12:09:32
W niedzielę 26 lutego rozpoczęliśmy ściganie w nowym sezonie. Na IV Memoriał Marka i Zbyszka przybyliśmy w skromnym, trzyosobowym składzie: Radek, Piotr i ja. No i jeszcze Marcin w roli fotoreportera. Pogoda jak na tę porę roku wymarzona. Gdyby nie silny wiatr byłoby wręcz idealnie. Wszyscy startowaliśmy w wyścigu mastersów, połączonym z zawodnikami elity. Dla Piotra był to „pierwszy raz”, czyli początek drogi w zdobywaniu cennego doświadczenia. Sam wyścig z mojej perspektywy... [czytaj więcej]
Rozszerzona zawartość newsa
W niedzielę 26 lutego rozpoczęliśmy ściganie w nowym sezonie. Na IV Memoriał Marka i Zbyszka przybyliśmy w skromnym, trzyosobowym składzie: Radek, Piotr i ja. No i jeszcze Marcin w roli fotoreportera. Pogoda jak na tę porę roku wymarzona. Gdyby nie silny wiatr byłoby wręcz idealnie. Wszyscy startowaliśmy w wyścigu mastersów, połączonym z zawodnikami elity. Dla Piotra był to „pierwszy raz”, czyli początek drogi w zdobywaniu cennego doświadczenia. Sam wyścig z mojej perspektywy...

Cóż, trochę spóźniłem się na start, więc musiałem od początku dość mocno gonić. Spory tłok na pierwszym podbiegu sprawił, że czołówka znacznie mi odjechała. Po pierwszej pętli na szczęście udało mi się sporo nadrobić i zająć miejsce w grupce jadącej za liderami. Niedaleko za mną podążał Radek. Piotr radził sobie nieco gorzej. Mówiąc „liderzy” mam na myśli Sylwestra Swata, Mateusza Rybczyńskiego, Maksa Bieniasza i Artura Spławskiego, bo ta czwórka, dyktując mocne tempo, szybko zyskała dużą przewagę. Zimowe treningi nie poszły na marne, co szczególnie odczułem pokonując sekcje biegowe po schodach. Na tych odcinkach udawało mi się zyskiwać. Stopniowo nasza grupka pękała, ktoś odpadał, ktoś dojeżdżał, nie wszyscy odpowiednio rozłożyli siły. W pewnym momencie, po przejechaniu około 2/3 dystansu, udało mi się odskoczyć i sukcesywnie budować przewagę. Niestety nie było już szans na dogonienie kogokolwiek przede mną. Linię mety przekroczyłem jako 6 w open, co dało mi III miejsce na podium wśród mastersów. Taka ciekawostka: startując po raz pierwszy w tym Memoriale w 2010r. byłem piąty, w zeszłym roku czwarty, teraz trzeci. Chciałoby się rzec – oby tak dalej. Mam nadzieję, że na kolejne zawody uda nam się zmontować liczniejszą ekipę. I żeby zawsze aktualne były słowa pana redaktora Piorta Kurka, którymi nas przywitał: „na wiarę z Gniezna zawsze można liczyć”.



1. To my - wiara z Gniezna.





2/3. Radek z boku i z przodu.





4. dogonię czy nie dogonię / 5. Piotr wspina się po schodach.





6. ..i po zawodach / 7. chyba zasłużyliśmy.





8. Opowiadanie bajek.



tekst: Dawid Marosz
Foto: Marcin Siekierski (autobus.bikestats.pl)