[uphill + maraton] Śnieżka i Klęka
Dodane przez Rudy dnia 08 wrzesień 2015 23:45:53
W miniony weekend rozjechaliśmy się po całej Polsce. Gościliśmy na maratonie w Klęce, a także zdobywaliśmy w ekstremalnych warunkach najwyższy szczyt Karkonoszy - Śnieżkę... [czytaj więcej]
Rozszerzona zawartość newsa
W miniony weekend rozjechaliśmy się po całej Polsce. Gościliśmy na maratonie w Klęce, a także zdobywaliśmy w ekstremalnych warunkach najwyższy szczyt Karkonoszy - Śnieżkę...

Do Karpacza wybraliśmy się w składzie: Artur, Radek, Tomek i Paulina. Jechaliśmy nie wiedząc, czy w ogóle wyścig zostanie rozegrany, a to za sprawą prognoz pogody, które przewidywały opady śniegu i porywy wiatru sięgające nawet 140km/h!



Dojeżdżając do Jeleniej Góry nic nie zwiastowało tego co działo się następnego dnia.


Po obudzeniu się nie było już tak pięknie, Karpacz w niedzielny poranek przywitał nas zimnem i deszczem. Podczas odbioru pakietów startowych dowiedzieliśmy się, że organizatorzy planują przeprowadzić wyścig na całej trasie. Ucieszyło nas to ponieważ nie przyjechaliśmy tutaj, aby ścigać się przez pół godziny! Było wiadomo, że będzie zimno 0 stopni na górze, silny wiatr i deszcz, wszystko to powodowało temperaturę odczuwalną zdecydowanie poniżej -10 stopni!

Na odprawie technicznej zostaliśmy poinformowani, iż wyścig może zostać skrócony do Domu Śląskiego w przypadku gdy zacznie sypać śnieg.



Tomek dojeżdża do szczytu, a w tle panorama Karpacza.


Trasa wyścigu miała 14,5 km długości oraz 1055 m przewyższenia, każdy dał z siebie wszystko. Na takim wyścigu nie było mowy o jeździe na kole, każdy jechał tak szybko jak potrafił. Walczyć musieliśmy nie tylko ze sobą, ale także z szalejącym wiatrem. Każdy uczestnik spędził na śnieżce nie więcej niż minutę, ponieważ wiatr zwalał z nóg, a będąc rozgrzanym po wjeździe nie trudno było o wyziębienie organizmu. Najtwardsze okazały się nasze Dziewczyny Paulina i Anita, które wytrwale kibicowały nam na szczycie i robiły zdjęcia. Dziękujemy!

Baza wyścigu mieściła się w Domu Śląskim, gdzie dygocząc wypiliśmy niezliczoną ilość herbaty.



Nie wyglądaliśmy wyraźnie, doniesienie herbaty z baru do stolika bez wylewania było niemożliwe. (Na zdjęciu Filip i Radek)


Podczas zjazdu zobaczyliśmy pierwszy w tym sezonie śnieg i nie czując klamek jakoś zjechaliśmy do dolnej bazy wyścigu.

Zajęliśmy bardzo dobre lokaty!
Tomasz Wachowiak: 10 Open / 5 M2
Radosław Jaskulski: 78 Open / 18 M4
Artur Lisiecki: 134 Open / 35 M4



Bliżej Gniezna też się działo!

Klęka MTB Maraton 2015 - kolejny w tym sezonie w Wielkopolsce maraton MTB. Kolejny, a jednak nowy. Nowy bo organizowany po raz pierwszy w Klęce przez fanów cyklozy i czynnych zawodników. Pierwsze wzmianki o maratonie pojawiły się w sieci już w lipcu i regularnie były uzupełniane. Organizatorzy dbając o to - zachęcili do udziału w niej. A skoro impreza MTB jest dobrze zapowiadana to nie może być inaczej na miejscu.

Przedstawiciele GKKG Gniezno nie mógli postąpić inaczej jak tylko udać się do Klęki i sprawdzić osobiście co też przygotowali zawodnicy dla zawodników.
Jako, że Klęka MTB Maraton był debiutem należało wypróbować wszystkie dostępne dystanse.
Na MEGA - 60km wystartował samotnie Radosław Hulewicz co nie przeszkodziło mu zdobyć 4-go miejsca w swojej kategorii!
Na MINI - 30km pojawili się Rafał Ober, Sławomir oraz Witold Woźniccy. Panowie również zawalczyli o dobre lokaty. Rafał zdobył 4-te miejsce w swojej kategorii.
Ostatnim - nie mniej ważnym - był dystans 12km w tzw Paradzie Rodzinnej, na której to wystartował Daniel Curul z żoną Agatą i synem Maksymem dla których to start w tego typu imprezie był również debiutem. Cała trójka pokazała się z jak najlepszej strony. Szczególne uznanie dla debiutujących - pokonali cały dystans "w siodle".



Już pierwszy start wywołuje szczere uśmiechy!


Czy debiut Kleka MTB Maraton był udany? Jak wspominali uczestnicy wszystkich dystansów: "trasę" odczuło się trasę w nogach (a to przecież najważniejsze ;) ), nie można było się nudzić ani zgubić - oznaczenie trasy było na piątkę z plusem.




Trasa pozwalała się solidnie zmęczyć



Na plus zasługują również: oprawa po wyścigowa - czyli po pierwsze bufet :). Oprócz owoców, wody i ciepłego (w tym przypadku pyszna grochówka) posiłku na kolarzy czekał wypiek wraz z kawą/cherbatą.



Za rok wracamy!



Po drugie medale, puchary i nagrody - również pieniężne. Nagradzane trzy pierwsze miejsca w kategoriach, open oraz drużynowo. No i nie zapominajmy o każdym uczestniku Parady Rodzinnej.

Co na minus? Niestety pogoda się nie popisała. Silny chłodny wiatr oraz przelotne opady mógły zniechęcić kilku uczestników. Na pewno będą mieli co odrabiać w Klęka MTB Maraton 2016!


Nasze wyniki:
MEGA:
- Radosław Hulewicz: 19 Open/ 4 M4
MINI:
- Rafał Ober: 23 Open / 4 M4
- Sławomi Woźnicki: 63 Open / 15 M4
- Witold Woźnicki: 66 open / 17 M4
Parada Rodzinna:
- Agata Curul: 3 Open/ 2 wśród Kobiet
- Maksym Curul: 6 Open / 2 wśród Mężczyzn
- Daniel Curul: 7 Open / 3 wśród Mężczyzn


Gratulujemy!
Galeria zdjęć
Film z przejazdu