King 4x Bydgoszcz 25.06.2006 - relacja
Dodane przez thomson dnia 11 lipiec 2006 12:34:02
Do Bydgoszczy pojechaliśmy furą mojego ojca z rowerkiem na dachu w składzie Kura, Magmar, mój tata jako kierowca i ja Bombell :) Do Myślęcinka dotarliśmy przed 9 i od razu poszedłem zapoznać się z torem ....
Rozszerzona zawartość newsa
Do Bydgoszczy pojechaliśmy furą mojego ojca z rowerkiem na dachu w składzie Kura, Magmar, mój tata jako kierowca i ja Bombell :) Do Myślęcinka dotarliśmy przed 9 i od razu poszedłem zapoznać się z torem ...



Wyglądał on tak: po starcie małe double, potem znowu double ale duże około 8 metrów i trzecie double również około 8 metrów. Ta prosta była dla niektórych zabójcza prawie w każdym biegu była na niej jakaś gleba a prędkość na niej dochodziła do 50 km/h.


Potem banda w lewo, 4 muldy, Mexicana około 9-10 metrów ale można objechać bokiem po muldach, banda w prawo, małe double ale i tak większe niż Wielbłąd, banda w lewo, duży stolik i meta.



Trening zaczął się o 10 i od razu poleciałem śmigać, zacząłem od dołu ale w końcu przyszedł czas na Mexe, chwila zawahania no i zapadła decyzja: Jadę! Mexe przeleciałem, ale przy lądowaniu usłyszałem tylko chrupnięcie i poczułem w ustach smak gleby. Locik na Mexie przypłaciłem złamanym hakiem i przemieloną przerzutką.


Stało się to chwile przed rozpoczęciem zawodów i miałem tak zwanego zonka. Resztę zawodów przesiedziałem na wzgórzu z moimi ziomkami, kibicując innym i rozkoszując się widokiem gleb innych zawodników.



Do finałowej czwórki dojechali: Piotr „Frutis” Solarski, Tomek Kućkowski, Sebastian Banaś i Łuki z Torunia. Zawodnicy w takiej kolejności staneli również na podium. Podsumowując, zawody można uznać za bardzo sympatyczne i udane. Te zawody to były moje pierwsze ale cieszę się bo dostałem pierwszy dyplom i medal okolicznościowy :D W ramach jak mi portfel pozwoli to będę częściej jeździł na zawody.
autor: Bombell