Strona główna| O Nas| Skład ekipy| Nasze starty| Forum| Galeria| Artykuły| Kontakt
Knockmealdown Mountains - Ireland part III
Nie, nie.. Nie odzywałem się tak długo nie dlatego że nie jeździłem. Co to to nie. Po prostu nie miałem nigdy aparatu a i jakoś weny brakowało.. Tak poza tym to kurde monotonia mnie tu ogarnia. Ile można w górach jeździć:)

Dzisiejszy poniedziałek zaplanowałem ciut inaczej. Pierwszy raz rower powędrował do vana. Jeszcze w zeszłym roku, 25km od domu „wypatrzyłem” fajne miejsce. Knockmealdown Mountains. Wznoszą się na około 750m n.p.m. Pierwotnie chciałem przejechać się po łańcuchu górskim ze szczytu na szczyt ale wiatr panujący w wyższych rejonach skutecznie mnie do tego zniechęcił..
Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Dzisiaj ani razu nie podałem „z buta”.
Sukces jak cholera..hehe.. No ale po kolei..

Pół godziny w aucie i jestem na przełęczy. Otwieram drzwi i … jeszcze raz. Otwieram drzwi..co jest?? Zacięły się? Nie wyjdę z auta?? Nie kurna. Wieje tak że te wielkie drzwi ani drgną. Strzeliłem se zastrzyk z efedryny ( mam jeszcze dwa na sprzedaż, jakby co to dzwońcie 0-700 itd.) i jestem na zewnątrz. Szybko zarzucam kurteczke, objuczam się plecaczkiem, klik prawa nóżka, klik lewa nóżka i już duszę. Tej, chyba częściej będę brał vana. Dwa naduszenia i już mam z górki..hehe.. Jakby tego było mało to ten zjazd zdaje się nie mieć końca. Myśle se fajnie, ale do vana jakoś trza wrócić. Dobra, póki co łapię muchy w zęby i dokręcam ile wlezie. Okazało się że „leciałem w dół” 5,5km. Dla fanów Kubicy podaje mój max: 55,4km/h. Czyli na drugim zakręcie w Bahrajnie bym go cyknął..hehe..
Zejdźmy na ziemię. Pogoda super. Ciepło. Tylko ten wiatr w …. kopany. Mozolnie kręcę z siodełka ( notabene to na tym biku się inaczej nie da ) i powoli pne się w górę. Krajobraz urozmaicają mi leśne połacie, zielone wzgórza, płynące wartko strumyki. Przez chwilę chyba nawet widziałem Froda jak dźwigał pierścień ale pewien nie jestem. Zamiast hobbitów setki owiec dookoła. Upaćkane niebieską lub czerwoną farbą. W jakim celu? Mnie nie pytajcie. Nie mam pojęcia. Pod koniec mojej eskapady zahaczyłem o bardzo malowniczo położone jeziorko (The Vee). Jakoś tak fajnie osłonięte od wiatru więc postanowiłem na chwilę „wyciągnąć tam kopyta”.

Podsumowanie:
Rower działa. Powiem nawet że coraz bardziej go doceniam i szanuję:)
Bukłak działa, nie przecieka.
Gatki mnie nie cisną.
Żyć nie umierać.

Jedyny problem to bloki od ubijaków już się ciutkę wyrobiły. Muszę pomyśleć o nowych..

Pozdrawiam GKKG i załączam parę fotek z dzisiejszego wypadu.

Czymta się ciepło!


SHIRE



Kąpiele błotne



Budka z piwem



Gleba??



Wody odeszły..



Wiosna? Lato?



Lookin' for a ring..

Komentarze
sebekfireman dnia 05 czerwiec 2007 11:16:41
Ale te tereny masz tam przecudne. Proszę o jeszcze więcej fotek smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Świetne! Świetne! 100% [1 Głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]
22.10 - Dębówiec - Rajd
     REGULAMIN
     ZAPISY
   Najnowsze wątki na Forum
   Brak nowych Postów Gogol - Łopuchowo - 25/09/2016
   Brak nowych Postów Gogol - Stęszew 28 sierpnia 2016
   Brak nowych Postów Gogol - Czerwonak 21.08.2016
   Brak nowych Postów Gogol - Suchy Las 7.08
   Brak nowych Postów Gogol - Binguga 10.07
   Wspierają nas:
SPONSORZY


PATRONI MEDIALNI


PARTNERZY
>